5 kwi 2015

Powstańmy, Czerwoni niczym świt!

Dzisiaj o książce, która dosłownie złamała mi serce. Czyli o Czerwonej Królowej autorstwa Victorii Aveyard.
Premiera książki miała miejsce zaledwie 16 lutego tego roku. Czerwona Królowa do cienkich książek nie należy, ale bądźmy szczerzy, te 440 stron przeczytałam jednym tchem. :) 
Świat stworzony przez Victorię Aveyard jest dość podobny do tego z Igrzysk Śmierci. Społeczeństwo podzielone na Czerwonych i Srebrnych /Capitol i co biedniejsze dystrykty/. Kolor krwi i urodzenie odgrywa tutaj bardzo ważną rolę. Srebrni to arystokracja, rodzina królewska i ludzie obdarzeni przeróżnymi mocami, Czerwoni są zwyczajnymi ludźmi, służącymi na usługach srebrnych, pionkami w całej grze /tu; celowo użyłam cytatu z Igrzysk/, są wysyłani na wojnę w wieku 18 lat, tylko po to aby zginąć. 
Główną bohaterką i narratorką jest Mare Barrow - siedemnastolatka, która czuje się dobra w kradieżach. Rodzina potępia takie zachowanie Mare, lecz ona chce czuć się przydatna i wynagrodzić najbliższym brak talentu przynosząc do domu trochę pieniędzy czy skardzionego jedzenia. Część ludności decyduje się jednak na wzniecenie buntu, gdzie dochodzi do rozlewu srebrej krwi. W ciągu całego zamieszania Mare trafia na dwór królewski gdzie zauważają w niej coś niezwykłego, coś co mogłoby obalić ich rządy a równocześnie coś, co mogłoby uratować kraj od wojny. 
Książka ta ma w sobie coś z Igrzysk Śmierci Suzanne Collins, Rywalek Kiery Cass, a tak że ze Zmierzchu Stephanie Mayer. Jest to mieszanka wybuchowa. Na początku książka nie jest zbyt ciekawa, ale gdy akcja zaczyna się rozwijać to już nie zwalnia. 
Wspomniałam o łamaniu serca, zachowanie i sposób w jaki postępuje bohaterka właśnie to powodują. Mare jest samolubna, nie ma czego ukrywać, w jednej scenie myśli tylko o sobie a po chwili zaczyna się martwić o rodzinę. Nierozsądna i rostrzepana, najpierw robi a potem myśli. Jest również dziewczyną, która potrafi zrezygnować ze swojego życia, swojego jestestwa na rzecz ogólnego dobra. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność jaka Mare jest lub nie i jaka powinna być. Mimo wielu wad lubię ją i jej charakter. Ze świecą szukać tak barwnej postaci w wielu ksiąkach. 
Poza Mare mamy również milion innych równie ciekawych postaci. Przeróżne moce niczym z komiksów Marvela urozmaicają je jeszcze bardziej. 
Według mnie nie da się jednoznacznie określić tematyki tej powieści, wątki idą w każdą stronę świata i zmieniają się średnio co kilkadziesiąt stron. Aby cokolwiek powiedzieć musiałabym zaspoilerować, a późniejsze czytanie książki nie miało by sensu. 
Książka jest naprawdę ciekawa i warto ją przeczytać, choćby dla pięknej okładki.
Pozostawię was z cytatem, który szcególnie zapdł mi w pamięć:
"Każdy może zdradzić każdego".
A dzisiejszy post zakończę życząc wam Wesołych Świąt i mokrego dyngusa.
Do następnego
Ola

2 kwi 2015

Don't worry be happy!

Cześć Kochani!
Dawno mnie tu nie było, można powiedzieć że na własnym blogu jestem gościem. Nie jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, ale jest to spowodowane kompletnym brakiem czasu. Ciągłe wyjazdy ze szkoły i z poza niej są dosyć częste, ale obiecuję że postaram się choć trochę z nich udokumentować. :) Do napisania tego właśnie postu zainspirował mnie film pt. " W poszukiwaniu Szczęścia", niestety nie mam zielonego pojęcia kto jest jego autorem. Film krótki, bo zaledwie 3 minutowy, ale naprawdę dający do myślenia - Dający takiego pozytywnego kopa! :D

Zawsze zastanawiało mnie co daje ludziom szczęście. Czy to jest czekolada? - pewnie tak. Czy to przyjaciele i rodzina? - również tak. Czy może chłopak/dziewczyna? - tu i jak na każde poprzednie pytanie odpowiedź jest taka sama. Fajnie by było gdyby każdy znalazł choć trochę szczęścia :).
Tym krótkim postem chciałam Was i przeprosić za długą nieobecność i ponownie zaprosić na liporeum. 
Do Następnego! (nie dłużej niż tydzień :) Obiecuję!)
Ola

6 lut 2015

Cukier lukier

Cześć Kochani! Dzisiaj krótko o miejscu, o którym istnieniu nie miałam pojęcia do poprzedniej środy. A mianowicie o cukierni przy ulicy Odrzańskiej 8/1 we Wrocławiu. Dokładniej mówiąc jest to Maufaktura słodyczy.
Nie wiem jak dla was ale dla mnie takie cukierki i lizaki to prawdziwy smak dzieciństwa ;).
Muszę też przyznać że jestem nieco uzależniona od tych cukierków, mogłabym je jeść, jeść i nie przestawać. ;)
Zajrzałam też dzisiaj do księgarni i znalazłam fajną książkę. Rudowłosa autorstwa Jaye Wells, jest to pierwsza część cyklu o Sabinie Kane. Zapowiada się dość ciekawie. Poza tym jak zobaczyłam cenę, uznałam że szkoda byłoby jej nie kupić, bo kosztowała 8zł. Jak przeczytam to napewno o niej napiszę. :)
Jak wam mija początek weekendu? 
Do następnego!
Ola